poniedziałek, 3 marca 2014

To najgorszy dzień w moim życiu, z wyjątkiem…



-No dobra je lecę.-Nika krzyknęła do Maxa przez próg sosnowych drzwi. Była ubrana w mundur skautki. Czyli granatowej  do kolana spódnicy, czarne, grube podkolanowi, niebieską koszule, traperki, beret ze krzyżem harcerskim i plecak, oraz zielono czerwoną chustę.
 
 
-Stać!-Wrzasną Max. Ubrany był w kremowe rurki, biała koszulkę z narysowanym czarnym krawatem, szare buty i koszule jeansowe, która była rozpięta.-Dokąd idziesz?
 
-No na zbiórkę.-Opowiedziała zdziwiona-A coś się stało?
-Nie tylko myślałem że przyjdziesz na naszą prób.-posmutniał
-Za godzinę wracam i będę cały dzień z tobą.
-Super.
Na zbiórce były tylko dwie osoby oprócz niej więc szybko zrobiły to co miały zrobić i poszły do domu. Przez cały czas zastanawiała się dlaczego Max był rano tka zdenerwowany.
-Już jestem.-nikt nie odpowiedział.-Max?...-dalej cisza.
-O hej-szybko wróciłaś.
-No powiedziałam ze szybko wrócę.-uśmiechnęła się nieśmiało.
-Faktycznie, to idź się przebierz i jedziemy. A i mam dla ciebie niespodziankę.
-Super, już lecę.-pobiegła szybko do pokoju, ściągała cały mundurek i wszystko odwiesiła na swoje miejsce, a buty odstawiła. Zaglądnęła do szafy-co by tu ubrać.
-Na łóżku leży 1 część.-Krzykną Max
-Ok.-Naprawdę leżał piękna sukienka w stylu galaxy bez ramiączek sięgając prawie do kolana dopasowana do tali, a od tali w dół była zwiewna.-Jakie buty by tu ubrać? O wezmę te.-Były to niskie białe trampki z biło-czarnymi sznurówkami. Na sukienkę założyła biały sweterek.
 
-Łał, aleś ty piękna ale ten sweter to ściąg.
-Dzięki i nie.
-Czemu?
-Bo nie.
-A dla mnie?
-No dobra. Będzie? Ale go biorę jak by było by mi zimno.
-Ok.-Poszli do samochodu. Pojechali do Jacoba. Jego dom jest duży i piękny.(Macie zdjęcie,bo brak mi słów żeby go opisać)
Poszli na górę domu tam już czekał Jacob z Kordianem, Kubą, Wojtkiem, Oliwerem i Amadeuszem.
-Siema.-Przywitał się z wszystkimi Max.
-Hej.-Nika również i każdego przytuliła.
-I jest nasza kochana Nika.-Odezwał się Oliwer był od niej zaledwie rok młodszy i jest bratem Jacoba. Jego kruczo czarne włosy były ułożone idealnie w grzywkę, a w jego błękitnych oczach było widać szczecie, a różowe usta wygięły się w uśmiech. Tego dnia był ubrany w żółte rurki, białą koszulkę z niebieskimi paskami ,oraz wysokie z brązowej skóry przypalane buty na wiązanie.
 (tak niej więcej wygląda)
-Co wy kombinujecie?
-Kiedy masz urodziny?-Spytał Jacob. Jego miętowa bluzka z kolorowymi wzorkami idealnie pasuje do  niebieskich rurek i do białych trampek.
-Za tydzień, a co bo to wszystko się wydaje głupie.-Siadła na wielkim łóżku z dużą ilością poduszek i biało-czarno-liliową pierzynką.
-No to wstawaj idziemy na tyłu domu.-Powiedział Kordian. Najlepszy kumpel Maxa,i rok starszy od niego. Jest rudy, ale zielonooki. Jego grzywka była trochę rozczochrana. Jest jedynakiem.  Tej doby był ubrany w czarne spodnie, fioletową koszule  z podwiniętymi rękawami, a do tego  biały kapelusz i brązowe eleganckie buty.
 
-Po co?-odpowiedziała
-Zobaczysz siostra, to ta 2 część.-powiedział Max. Poszli na tyły domu, a tam czekała cała klasa Niki i jej przyjaciele.
-Jeju dzięki chłopaki.- mówiła przez łzy szczęścia i przytuliła wszystkich, oraz  pocałowała w policzek-a szczególnie ciebie bracie.
-Nie ma co, od tego ma się brata.-uśmiechną się
-I jego zespół-dokończył Oliwer
-No i najlepszego przyjaciela –dopowiedział Jacob
-Jesteście kochani.
-Czekaj siostra, to nie wszystko- poszli na scenę i Max przemówił do mikrofonu
-Witajcie. Zebraliśmy się tutaj po to aby uczcić urodziny mojej siostry które będą za tydzień.  Ale impreza jest dzisiaj. Siostra to dla ciebie.-Zaśpiewali swój utwór pod tytułem Possible. Po zakończeniu jej powiedział-a teraz największa niespodzianka-zaczęli śpiewać Girlfriend Abrahama Mateo-no a teraz to co się śpiewa na urodzinach, czyli sto lat-zaczęli wszyscy śpiewać. Nagle Jacob zszedł po nią ze sceny. Nieśmiało chwyciła go z rękę i poszła za nim. Gdy weszła na scenę wzięła mikrofon i zapytała:
-A tort gdzie?-W tym momencie z domu wyszło dwóch wysokich chłopaków-Ok  możecie  dalej śpiewać.-Tort był pięciopiętrowy. Na dole 4 wstążeczki-różowa, pomarańczowa, żółta i niebieska. Potem pierwsze piętro wiązane różową wstążką, następne - pomarańczowa, kolejne- żółtą, przed ostatnie- niebieską i ostatnie znowu różową. Wszystkie piętra były czarna a na nich tak jakby była farba rozpryskana w różnych kolorach.
 
Około 17 podszedł do niej Jacob i złożył Nice życzenia po czym dał jej prezent. Prezent był zapakowany w pudełko. Było czarne z czerwonymi wzorkami i czerwoną wstążką. Dziewczyna delikatnie odwiązała wstążkę. Zajrzała do środka i zobaczyła piękną sukienką bez ramiączek.  Góra była błyszczący, a dół różowy lecz delikatny.
Poszła odłożyć piękny prezent do samochodu, a tam czekała Violetta.
-Co tu robisz?-zapytała jubilatka
-A czekam aż przyjdziesz, bo mnie nie wpuszczają do środka.
-Czemy?
-A bo ja wiem. No dobra wiem że z tydzień masz urodziny, ale mnie nie będzie bo jutro jadę nad morze do ciotki  na coś tam i wracam dopiero z dwa tygodnie. No więc najlepszego.-Prezent od Violetty był zapakowany w zwyczajną brązową torbę na prezenty a w środku buty na wysokim obcasie. Lekko różowe z kwiatkiem po jednej stronie.
-Jakie piękne. Musiały być drogie. Nie mogę ich przyjąć.
-Możesz i nie były. Twoje urodziny możesz wszystko.
-Jejku dzięki. Dobra ja spadam na imprezę bo się pewnie już martwią.
-No dobra pa ja idę dalej się pakować miłej zabawy.
-Czekaj może pójdziesz ze mną?
-Nie dzięki, musze się pakować.
-Jak chcesz pa.
***
Nika wróciła sam do domu około 22:30. Była padnięta, od razu położyła się spać. Ale jeszcze spotkała się z mamą i tatą.
-Hej kotku, jak tam impreza?-zapytał tata. Niewysoki łysy, około 40 facet z niebieskimi oczami. Pracuje jako lekarz psychiatria.
-Dobrze, a wy wiedzieliście?-zapytał jego jedyna córka
-Tak słonko-odpowiedział średniego wzrostu kobieta o blond włosach z brązowymi włosami.
-Aha. Dobra ja idę spać jestem wyczerpana
-Poczekaj ,a gdzie Max?-zapytał ją tata
-Został posprzątać.
-Dobra idź spać.-powiedziała mama
-Nie musisz zachęcać mnie więcej, już się robi.-Nika poszła przytulić każdego-Dobrych snów.
-Tobie też córeczko-powiedzieli oboje
***
Około 3 nad ranem ktoś strasznie dobijał się do drzwi domu państwa Tomaszewskich(czyli do domu Niki).Nika otworzyła drzwi:
-Tak słucham?-zapytał
-Dzień dobry czy zadałem rodziców?-Odpowiedział jeden z policjantów
-Tak już wołam ,zapraszam do salonu.
-Dziękuję- Nika szybko pobiegła po rodziców którzy mieli pokój na parterze.
-Wstawajcie, policja jest w domu i czegoś od was chce.
-Co się stało?-zapytał ją tata
-Nie wiem kazali was zawołać.
-Już idę.-szybko poszli do salonu.
-Dzień dobry. Jestem starszy aspirat Wiśniewski, a to młodszy aspirant Kaczmarek,
-Co się stało-zapytał tata Niki.
-Czy to wasz syn?-zapytał młodszy aspirant
-Tak to Max. Co się z nim dzieje?
-Nie żyje.
-Co mój brat nie żyje? To nie możliwe.-Powiedział podniesionym głosem
-Tak znaleziono go na ulicy Maszynowej. Wiedzą państwo co mógł tam robić?
-Nie. Miał nocować u jednego z kolegów.-odpowiedział mama jeszcze trochę zaspana
-A ty młoda damo wiesz co mógł tam robić?-zapytał Nike starszy aspirant
-Nie. Jak zginą?-zapytała
-Podcięto mu gardło i przecięto mu powieki. Wiesz kto to mógł zrobić?
-Nie. Mój brat nie miał żadnych wrogów proszę pana.-Teraz rozmawiał ze starszym aspirantem
-A wiadomo koło której zginą?-Powiedział zapłakana
-Właśnie to ustalam.
- W czymś jeszcze mogłabym pomoc?
-Nie.
-Proszę przyjechać wraz z córką na posterunek o 8 –mówiła do rodziców młodszy aspirant
-Dobrze.-odpowiedział tata Niki
-Będziemy państwa informować na bieżąco. Przepraszamy za najście o tak wczesnej porze-odezwał się starszy aspirant
-Dobrze.-powiedziała zapłakana mama wtulona w ramie taty. Nika szybko pobiegła do pokoju Maxa by sprawdzić czy policjanci czasem nie robili sobie żartów. Ale gdy weszła do brązowego pokoju i zobaczyła że pod brązową pościelą nie ma nikogo zaczęła strasznie płakać. Położyła się na jego łóżko nadal roniąc gorzkie łzy. Po chwili przyszedł jej tata i spytał :
-Może pójdziesz do swojego pokoju?
-Nie chce tutaj spać. Tam gdzie Max.
-Dobrze.-próbował nie płakać ale łzy same spływały mu po policzku.
-Tato…
-Tak słonko?
-To był … mój najgorszy …i naj… najlepszy… dzień na świecie.-
-Czemu?
-Bo… nikt… nie… przyszedł na… zbiórkę…,a  potem… ta impreza… a teraz Max…-rozpłakała się,a jej tata przytulił ją do siebie
-Spróbuj zasną Dobrze?
-Spróbuje- jej tata siedział dopóki nie usnęła.
_____________________________________________________________________________________________________________________
Trochę przygnębiający pod koniec, wiem. Następny rudział ukaże się wkrótce. :)