Do kuchni szła po krętych dębowych schodach. Ściany korytarz są koloru brzoskwiniowego,na które były namalowane nuty,które były poza pięciolinią. Nagle gdy była na 3 schodku od dołu usłyszała że ktoś otwiera drzwi lodówki. Nika zastanowiła się czy ktoś może być w domu: ” Max-nie miał dziś do szkoły na 7. Mama -nie pojechała wczoraj w delegacje i ma dopiero w sobotę wrócić,a tata on wyjeżdża o 5:30 do pracy więc na pewno go nie ma.O nie to może być złodziej.” Zeszła do kuchni i zobaczyła otwarte drzwi do lodówki, a w kuchni nikogo nie było więc je zamknęła. Gdy już szła do jadalni ktoś z biodra i ją podniósł. Nika zaczęła piszczeć i wierzgać nogami. Gdy się wyrwała uciekła za mocny i wyglądający na stary dębowy stół. Gdy zobaczyła kto ją tak przestraszył zaczęła się śmiać.
-Z czego się śmiejesz?-Zapytał Max. W tym dniu był ubrany w rurki w kolorze zielonym, niebiesko-brązową koszulę i czarno-turkusową bejsbolówkę,a do tego fullcapa w kolorze czarnym i czarne vansy.
-Z siebie,bo myślałam że jesteś złodziejem.-odpowiedziała Nika. Była ubrana w turkusowe piżamy,a włosy miała związane w koka,który był w nieładzie.
-Głupia jesteś.,ale za to cie kocham.
-Ja też cie kocha,,pomimo tego że jesteś głupszy.-Max znaczą ją gonić a ona uciekała.
-Odszczekaj to,bo będę cię torturował.
-Nie jestem psem żeby szczekać. Jestem ciekawa jak będziesz mnie torturował?
-Zaraz zobaczysz.- w tym momencie zaczną Nike gilgotać.
-Dobra poddaje się,jesteś mądry….-podniosła ręce na znak poddania
-No to mi się podoba.-Uśmiechną się Max
-Jeszcze nie skończyłam.
-No dajesz.- Zdziwił się Max
-Jesteś mądry inaczej.-Brat zaczną Nike znowu gilgotać,ale przeszkodził mu dzwonek do drzwi.
-Ja otworze. Mam nadzieje że to Jacob,albo ktoś inny ze zespołu.A jak to będzie ta Violetta to ja zabije.
-Ok będę ci wdzięczna.
Nika zabrała się do jedzenia kanapek. Max wszedł z wkurzoną miną powiedział.
-Ktoś do ciebie.
-Violetta spadaj,nie mam siły z tobą gadać,zobaczymy się w szkole.-Powiedziała zmęczonym głosem,
-Dobra spadam.-Odezwał się, Jacob opierał się o brzoskwiniową ścianę jadalni. Był ubrany w czarne spodnie,i białą bluzkę w kolorowe wzory, miał swoje ulubione białe conversy.
-Jacob nie ty masz zostać, myślałam że to ta idiotka.-Przytuliła go z całej siły.
-Ok. Nie idę,ale pod jednym warunkiem.-Uśmiechną się.
-Jakim?
-Że cały dzień spędzisz ze mną, włączając w to wszystko siedzenie ze mną w ławce.
-Ale jak mam siedzieć z tobą w ławce, przecież chodzisz do innej szkoły?
-Już nie, przesiałem się do twojej i trafiłem do twojej klasy.
-O ja cie to fantastycznie- Uśmiechnęła się.-Bardzo chętnie będę siedzieć z tobą w ławce i cały dzień.
-No to się ciesze. A teraz się pośpiesz bo jeszcze 10 minut moja propozycja jest aktualna.
-Czemu tak krótko?- zasmuciła się
-Idzi się ubieraj bo was zawiozę.-Przerwał im Max
Nike szybko pobiegła po schodach do pokoju. Zdjęła piżamy i ubrała sukienkę w miętowym kolorze, która z przodu buła krótsza a z tyłu dłuższa, włosy związał w wysoki kucyk i ubrała dżinsową kurtkę i brązowe botki.
Gdy schodziła chłopaki rozmawiali tyłem do niej.
-No to co jedziemy?-Max i Jacob podskoczyli gdy usłyszeli jej głos.
-Już.
Wyszli na zewnątrz. Dzień zapowiadał się ciepły i bezchmurny.Musieli przejść 7 kroków do samochodu. Czarne auto robiło wrażenie lśniącego,jak nigdy. Całą drogę jechali w ciszy.Gdy wjeżdżali na parking Nike zobaczyła swoją „najlepszą przyjaciółkę” Violette.
-Uwaga,najwredniejsza przylepa do chłopaków czeka.-Zaśmiała się Nika do Jacob’a.
-Dobra będę uważał.
-Dobra wysiadka ludzie,bliżej nie podjadę,nie ryzykuje.-Odezwał sie Max
-Ale wiesz braciszku że ona za 2,3 …-Wtedy zapukała do okna kierowcy,a Nika nie dokończyła odliczania.
-Hej przystojniaku.-Odezwała się
-Ale skąd wiedziałaś?
-A może stąd że jesteś przystojny-uderzyła go lekko palcem w nos-głuptasie.
-Dobra ja się z deka śpieszę do szkoły.-Powiedział Max,Nika i Jacob już wysiadali i przyglądali się Violetcie,jak się mizdrzy przed Maxem. Na sobie miała czarny t-shirt z białymi napisami,krótką jeansową spódniczkę,a buty na wysokim opasie w kolorze kremowym z siateczką.
,-Dobra chodzicie na lekcje,czym zaczynasz Violet?-Odezwała się Nika zaraz po odjechaniu samochodu
-Niestety polskim,widzimy się na obiedzie?
-Dobra.
-Moment stać,to nowy koleś w szkole?
-Tak,to jest Jacob,Jacob to jest Violetta.-Chłopak niechętnie się uśmiechną i powiedział cześć.
-Dobra chodź na muzykę.-powiedziała Nika
-Dobra,pamiętasz że…-W końcu gdy poszła Violetta się odezwał
-Tak będę siedzieć z tobą,a potem będę tylko dla ciebie.
Lekcje szybko minęły,a Violetta nawet się nie odzywała na obiedzie. Po szkole Jacob z Nikom poszli do kina,a po kinie na próbę zespołu,jej brata. Gdy wróciła z bratem do domu był około 22:30,na szczęście był to piątek i szybka położyła się spać,od razu usnęła.
______________________________________________________________________________________________
No to jest 1 rozdział, jeśli byście coś zmienili to śmiało piszcie postaram się to zmienić.
http://catch-up-the-dreams.blogspot.com no tak jakby wam się nudziło przed kolejnym rodziłem zapraszam na tego bloga,nie mój ale świetnie dziewczyna pisze
No hej hej Kasiu :* Dziękuję za polecenie i czekam na naaastępny! :)
OdpowiedzUsuńRonnie
catch-up-the-dreams.blogspot.com